23 lipca 2012

Rozdział 17

Przez całą drogę, coś kuło mnie w brzuchu. Mogła to być oznaka zdenerwowania, ale równie dobrze wyrostek robaczkowy, mimo iż miałam go już wycinanego. A może coś działo się z moją wątrodą ? Dostanę wylewu i umrę. Przyjnamniej Gemma bedzie zadowolona.
A co do niej, ciągle rzucała mi w lusterku groźne spojrzenia, jakby chciała mi coś powiedzieć. Gdyby nie fakt, że mogę ścisnąć doń Harry'ego ( oboje znajdowaliśmy się na tylnym siedzeniu ), pewnie bym zwariowała. Tylko jego obecność pozwalała mi utrzymać równowagę.
Kiedy zajechaliśmy pod pole goflowe, Harry wziął swoją siostrę i poszli do recepcji odebrać dla nas kijki i różne inne rzeczy, a ja i Annie zostałyśmy przy samochodzie. Kobieta zajęła mnie rozmową na temat  moich zainteresowań i tak dalej. Starannie ominęłam fragment o mojej przeszłosci i zajęłam się bardziej teraźniejszością, w tym głównie moimi studiami. Wyczuła chyba, że coś w mojej opowieści omijam, ale nawet jeśli to zauważyła, taktownie nie wspomniała.
Po powrocie tamtej dwójki, wsiedlismy w wózek. Hazza zaczął tłumaczyć mi zasady gry. Jeśli myślał, ze coś zrozumię był w błędzie. Obco brzmiace słowa, przerażały mnie i sprawiały, ze bałam się jeszcze bardziej.
Zatrzymaliśmy się przy starcie.Wysiedlismy i Harry podał mi jedną z długich toreb.
- Wybierz ten, którym będzie grało ci się najlepiej.
Musiałam mieć niezbyt madrą minę, bo Hazza powiedział :
- A może wolisz popatrzeć, jak gramy, co ?
- Co to to nie - zagięłam usta w podkówkę. - Nie umiem grać, ale się nauczę.
- Okej.
- Ale pomóc wybrać kijek to mi mozesz - zrobiłam słodkie oczka.
Pokręcił rozbawiony głową, ale wyjął z torby najprostrzy, biały kijek.
- To może ja zacznę ? - zapytała Gemma.
- Oczywiście siostrzyczko - uśmiechnął się do niej, po czym zwrócił się do mnie. - Gemma to mistrzyni golfa. Wiem, ze to nieprawdopodobne, ale wygrywa nawet ze mną.
- Nie schlebiaj sobie bracie - prychnęła. - Taki super to ty nie jesteś. A ty patrz się i ucz - spojrzała w moim kierunku z wyższością.
Przez chwilę wybierała kijek. Jej wybór padł na średni, szary. Zadowolona przerzuciła go przez ramię i wolnym krokiem podeszła do miejsca w którym się zaczynało. Wbiła w trawnik takie coś, po czym postawiła na nim piłkę. Obrała właściwą pozycję, po czym z wprawą uderzyła. Piłeczka przez dłuższą chwilę szybowała w powietrzu, a później ... wylądowała w dołku ? Niemożliwe ! Ta dziewczyna naprawdę była w to dobra !
Harr wydał z siebie okrzyk podziwu, a Annie zaczęła bić brawo, po czym uściskała swoją pierworodną, któtra posłała mi wyniosłe spojrzenie.
- Teraz ty. Ciekawe czy sie czegoś nauczyłaś.
Niepewnie ujęłam kijek w dłonie, po czym wbiłam własny kołek i postawiłam na nim piłkę.
- Może ci pomóc ? - zapytał Loczek, ściskając moją dłoń. Oczywiście tą drugą, w której nie trzymałam kijka. - Będzie ci łatwiej ...
- Chcę spróbować sama. Jak coś następnym razem mi pomożesz.
Chłopak skinął głową i oddalił się na kilka kroków. Chwyciłam kijek podobnie, jak Gemma, wycelowałam i walnęłam z całej pety w piłeczkę.
Już po oddaniu rzutu, wiedziałam, że coś jest nie tak. Zamiast lecieć w górę, kulka skręcała pod dziwnym katem, w stronę kilku mężczyzn, ubranych w identyczne, białe stroje. Wygladali na takich, co grę biorą bardzo poważnie. A tymczasem piłeczka leciała coraz szybciej w ich stronę. Po chwili uderzyła jednego z nich w głowę, po czym odbiła się i wleciała do niedużego stawiku.
Gemma wybuchnęła dziki śmiechem, ale pod wpływem ostrego spojrzenia Annie przestała, ale patrzyła się na mnie z nieskrywaną satyswakcją. Pewnie cieszyła się, że cos mi nie wychodzi. Zacisnęłam dłonie na kijku. Następnym razem nie dam jej tej radości.
- Coś ci nie wyszło - Harry objął mnie ramonami, a ja wsunęłam dłonie pod jego ręce. - Następnym razem będzie lepiej.
- Pomozesz mi ? - szepnęłam, wtulając twarz w jego bluzę.
- Oczywiście.
Pocieszona tą obietnicą, zaczęłam obserwować, jak Harry i Annie oddają swoje rzuty. Następnie wsiedliśmy do wózka i podjechalismy bliżej.
- A co z moją piłką ?
- Mozesz albo zaczął od nowa, ale będziesz miała wtedy mniej punktów albo opuszczasz kolejkę - wyjasniła mama mojego chłopaka. - Proponowałabym ci to drugie.
- Więc opuszczam.
Annie skinęła głową, po czym ona i Harry doończyli kolejkę, po czym podjechaliśmy do kolejnego dołka. Gemma wykonała kolejny świetny rzut. Mimo iż nie trafiła, jak wcześniej w dołek, za następnym razem miała ułatwione zadanie, bo piłeczka znajdowała sie bardzo blisko dołka.
- Teraz pora na ciebie, kotku - powiedziała ironicznie.
- Harry ? - zapytałam.
Chłopak podszedł do mnie z uśmiechem.
- Po pierwsze, pozycja - szepnął.
Objął mnie dłońmi w pasie, przez co gwałtownie poleciałam do przodu, ale jego dłonie nie pozwoliły mi upaść.
- Spokojnie - mruknął. - Lewa noga delikatnie na przód, ale nie za bardzo.
Posłusznie zrobiłem to co kazał. Dotyk jego palców na moich biodrach nagle zniknął. Złapał bowiem od tyłu moje dłonie, zmuszając bym wzięła kijek do rąk. Jedną położył niżej i nakrył ją swoją, a drugą położył wyżej, z drugiej strony i zrobił to samo.
- Teraz trochę się pochyl, ale nie za bardzo.
Pochyliłam się, a on razem ze mną. Po tym naszymi dłońmi uniósł kijek i mocno uderzył w piłkę, Szybowała wysoko, wysoko, aż zaczęła opadać i ... wleciała do dołka ? Nie, może Gemmie mogłoby się to udać, ale nie mnie ! No chyba, ze miałam Harry'ego.
- Udało się !
Rzuciłam się w jego ramiona i zaczęliśmy wykonywać coś w rodzaju tańca radości. A kiedy skończyliśmy, pocałowaliśmy sie przez krótką chwilę.
Coś błysnęło, a my odwróciliśmy sie zdezorientowani. Annie patrzyła się na nas z rozczuleniem, trzymajac w dłoni telefon.
- Przepraszam, nie mogłam się powstrzymać - powiedziała. - Ale wyglądanie ze sobą bardzo ładnie.
- Dzięki - powiedzieliśmy równcześnie.
Zaśmialiśmy się, a nawet na twarzy Gemmy pojawił sie nikły uśmiech. W moim sercu zaczęło coś podskakiwać z radości - moze siostra Harry'ego w końcu mnie polubiła ? Może da sobie spokój z tymi spojrzeniami i całą resztą ?
Nikt nie zabroni mi marzyć ...

Jak się domyślacie, mimo udanego zdobycia jednego dołka, reszta poszła mi nadwczynaj słabo. Walka o zwycięstwo rozgrywała się pomiedzy Gemmą, a Harry'm. W końcu wygrała jednak ona i trzeba przyznać, że z tym zwycięstwem bardzo się obnosiła. Rzucała, szczególnie w moim kierunku, ironiczne uwagi, na temat braku talentu. Starałam się ją ignorować, ale tak naprawdę rozpiedalało mnie od środka. Byłam w każdej chwili gotowa rzucić się na nią z pięściami.
- To ty i Gemma może poczekacie w samochodzie, a ja i mama odniesiemy kijki i to wszytsko ?
- A nie mogę ja z tobą pójść ?
- Możesz, jeśli chcesz się zmierzyć z paparazzi - Harry wskazał na tłumek gości z aparatami. - Chcesz przez to przechodzić ?
Miał rację, nie chciałam. Ale nie chciała rówież zostać w samochodzie sam na sam z Gemmą. W mojej głowie panowała walka - paparazzi, Gemma,  paparazzi, Gemma,  paparazzi, Gemma,  paparazzi, Gemma,  paparazzi, Gemma ...
- Gemma.
- Co ? - Harry popatrzył się na mnie zdumiony.
- Emm ... - zmieszałam się. - To znaczy wolę zostać w samochodzie. 
Harry uśmiechnął się i podał mi kluczki, po czym ruszył w stronę kierownictwa, zabierając po drodze Annie. Gemma popatrzyła sie na mnie złośliwie.
- To co ? Zostałyśmy same ...
Nie odpowiedziałam, tylko poszłam w stronę samochodu, a dziewczyna deptała mi po piętach. Otworzyłam drzwi, wpuszczając najpierw Gemmę, a później weszłam sama. Przez dłuższą chwilę w samochodzie panowała niezręczna cisza.
- Świetnie ci dzisiaj szło - powiedziała ironicznie. - Gratuluję.
Wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, wydech, wdech, mówiłam sobie w myślach. Panuj nad emocjami, nie pozwól im sobą zawładnąć, bądź silna.
- Nie to, żeby coś, ale dawno nie widziałam takiego beztalencia - ciągnęła dalej. - Już nawet Caroline grała lepiej.
Przyjemne myśli, przyjemne myśli. Olewaj ją. Kłamie, nie słuchaj.
- Wiesz, że byliśmy razem z nią na tym samym polu golfowym ? I ją Harry też uczył grać. Udało się jej nas ograć. Nie to, co ty ...
- Dlaczego ty tak mnie nienawidzisz ?
Nie mogłam dłużej milczeć. Nie wytrzymałabym.
- Pamiętasz Tom'a Wilson'a ?
Jak mogłabym nie pamietać mojego pierwszego chłopaka ? Takiego chłopaka na serio, oczywiście. To z nim po raz pierwszy się pocałowałam i nawet wyjechaliśmy na wspólne wakacje. Planowalismy wspólną przyszłość ... Tylko, że on później mnie zranił i zostawił, jak nikomu nie potrzebną zabawkę.
- Pamiętam.
- Teraz ja z nim chodzę.
- I co to ma do rzeczy ?
- Opowiedział mi o tym, jak brutalnie z nim zerwałaś. Zraniłaś jego uczucia, bawiłaś sie nim.
- Ale ja ...
- Nie tłumacz się - warknęła. - Nie pozwolę, zebyś skrzywdziła również mojego brata. Nie chcę, żeby cierpiał.
Moje myśli pędziły jak oszalałe - Tom powiedział Gemmie, że to ja byłam tą zlą w naszym związku i to ja go zraniłam. Teraz ona była przeciwna naszemu związkowi, bo temu idiocie uwierzyła !
- To kłamstwo, to on mnie zranił !
- Nie wierzę ci.
- A co mam zrobić, żebyś uwierzyła ?
- Nic, bo nigdy ci nie uwierzę.
Zacisnęłam dłonie. Durna i wstrętna krowa. Niczym jej nie przekonam. Zawsze będzie przeciwko mnie i zawsze będzie mi kladła kłody pod nogi. Zajebioza.
- I jeszcze jedno - rzuciła beztrosko. - Jeśli powiesz coś Harry'emu, wpadniesz również ty, wiec uważaj.
Nie odpowiedziała, tylko gapiłam się w szybę. Tym razem w głowie, miałam kompletną pustkę. Nie wiedziałam co zrobić, co powiedzieć, jak się zachować. Mówić Harry'emu czy mu nie mówić ? W mojej głowie znowu znowu panowała walka.
Kiedy Harry i Annie wrócili do samochodu, zauważyli, ze cos jest nie tak, ale szybko ich zbyłam, mówiąc, że jestem po prostu zmęczona dzisiejszym dniem. Od razu padła propozycja, zebyśmy zostali na noc, ale Loczek przypomniał, że jutro mam wykład, którego nie powinnnam opuścić.
Samochód zapalił i po pół godzinie, byliśmy już w domu, a potem wszystko przebiegło błyskawicznie - pakowanie się, pozegnanie, nocna podróż, którą całą znowu przespałam i powrót do Londynu. Mozecie nie uwierzyć, ale w momencie, w którym do niego wjechaliśmy, zaczęło padać, ale tym razem wyjątkowo, nie miałam nic przeciwko. Stęskniłam się za tym miejscem i byłam juz prawie pewna, że mogłam je nazywać swoim miejscem na ziemi.
Samochód zatrzymał się przed moim domem. Jak przez mgłę pamietałam, jak Harry wyciagał a bagażnika moją torbę, zaprowadził do domu, gdzie pomógł się przebrać i szczelnie otulił kołdrą, po czym delikatnie pocałował w czoło.
Później były tylko sny.

Maszerowałam wesoło korytarzem w poszukiwaniu Mel. Bardzo sie za nią stęksniłam, a poza tym, musiałam się komuś wygadać. Nie wiedziałam, czy akurat ona będzie odpowiednia osobą, ale nie mogłam już dłużej powstrzymywać swoich emocji. Przyznaję, wolałabym sie wyżalić Danielle, Cher czy Eleanor, ale od biedy ona też mogła być.
Kiedy poraz kolejny przechodziłam koło schodów, wreszcie ją zobaczyłam. Stała koło tego dupka Matt'a, który wyraźnie ją podrywał. Nie wiem czemu, ale widząc to, niesamowicie się wkurzyłam. Oczywiście na tego idiotę, a nie na Melanie. Już podrywał kolejną dziewczynę.
Cała nabuzowana, podeszłam do nich, chwiciłam Rudą za ramię i pociagnęłam w strone łazienki. Po wejściu do niej, wygoniłam kilka dziewczyn i zaczęłam na nią wrzeszczeć.
- Jak może ci pochlebiać flirt od takiego idioty ?! Jakbyś nie widziała, podrywa każdą laskę, którą zobaczy !
Przez chwilę była jakby oszołomiona moim wybuchem, ale po chwili sama krzyczała.
- W koncu spotykam jakiegoś chłopaka, który mi się podoba, a tobie cos nie pasuje ? Jeśli się przyjaźnimy, powinnaś sie cieszyć razem ze mną !
- W takim razie już się nie przyjaźnimy !
Wściekła wyszłam, po drodze trzaskając drzwiami. Po wyściu z niej niemal nie wpadłam na dziekana, który prowadził jakiegoś ślicznego, niewiele nizszego odemnie chłopaka, o kasztanowych włosach i czarnych, jak węgiel oczach, ale życzliwym spojrzeniu i uśmiechu na ustach.
- Casandra, tak ? - spytał się mnie dziekan. - Mam tu nowego ucznia, który z hm ... pewych powodów musiał opuścić początek roku. Oprowadzisz go ?
- Oczywiście.
- Tak wiec poznajcie się, Casandro, to jest Brian Thomas, Brian'ie to Casandra Millet.
- Miło mi cię poznać - miał łagodny, przyjemny dla uszu głos. - Musisz być tą dziewczyną Harry'ego, tak ?
- Zgadza się - skrzywiłam się. - Ale tutaj jestem tylko zwykła studentką.
- Dobrze, ze sie zaprzyjaźniliście - dziekan klasnął w dłonie. - To ja was zostawię. Tylko Brian'ie, pamiętaj o tym, o czym rozmawialiśmy. Wiem, ze masz na ten temat ...
- O nie - powiedział chłopak gniewnie. - To jest częścią mnie i pan tego nie zmieni. Nie mam zamiaru tego ukrywać.
- Ale ...
- Niech pan już odejdzie.
Męzczyzna rzucił w jego kierunku pełne niepokoju spojrzenie, ale spełnił jego prośbę i szybko się oddalił.
- To może przedstawimy się jeszcze raz, co ? - powiedział tym samym, pogodnym tonem, co wczesniej. - Bo nie mogę niczego ominąć.
- Okej - uśmiechnęam się, wyciągając rękę. - Casandra Millet, ale mów mi Cassie. Jestem dziewczyną Harry'ego Styles'a.
-  Brian Thomas, jestem gejem. A spóźniłem sie dlatego, bo mój chłopak zginął w wypadku.

Rozdział dodałam dzisiaj z okazji przypadającego święta, a mianowicie 2 rocznicy powstania 1D ! Zreszta chyba nie musiałam o tym pisać, ale formalności musiało stać sie zadość. Nie wiem, jak wy, ale ja i Niall dzisiaj świętujemy.
Według mnie jedynym plusem tego rozdziału jest jego długość. reszta koszmarna, szczególnie końcówka. -,-
Cóż ... Nie zdradzę wam, jaką rolę w życiu Cassie odegra Brian, ale będzie ona z pewnością bardzo duża. A dlaczego jest gejem ? Po prostu w każdym dobrym opo o One Direction, powinien być jakiś gej, niekoniecznie, któryś z chłopaków, haha :)
I mam pytanie - czy ktoś byłby zainteresowany zrobieniem mi wygladu bloga ? Pisałam na początku, ze może kiedyś kogoś do tego zatrudnię, ale za bardzo nie mam kogo, wiec proszę o pomoc was.
Kocham was. xx

14 komentarzy:

  1. Hej fajnie ale powinno być więcej scen z pocałunkami Harrego i Cassie <3 i żeby ten Braian im niee przeszkadzał! Ale ogólnie super, i nie mogge doczekać się następnych

    OdpowiedzUsuń
  2. szczerze mówiąc nie lubie tutaj Gemmy. ; )
    rozdział spoczny. czekam na następny ; d
    http://buubsonlove.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział świetny! Kocham twoję opowiadanie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Fajny ogólnie. Przynajmniej już wiadomo czemu Gemma tak nie lubi Cassie,a le sądze że w końcu ten jej chłopak co jest byłym /Cassie jej coś zrobi, zdradzi czy coś i Gemma zrozumie wszystko. Zastanawiam sie o co chodzi z tym Braianem? Pojęcia nie mam kim on będzie, może przyjacielem Cassie? Mam tylko nadzieję ze to nie popsuje nic pomiędzy nią a Harrym, czekam na następny<3

    OdpowiedzUsuń
  5. Na początku, kochana, przepraszam, że nie skomentowałam poprzedniego rozdziału. :( Nie miałam zbytnio czasu... Wybacz. ;(
    Gemma rozpierdala moje uczucia. -.- Rozumiem, nie lubi jej przez swojego chłopaka, ale mogłaby dać jej spokój. Ale już się nie odzywam na ten temat. Jak kto woli xDD. Brian... Ładne imię. :D Ciekawe, jaką rolę odegra w życiu Cassie i chłopaków... Znając życie, Harry będzie o niego zazdrosny. :D Ale to jest do przewidzenia. ^.^ Niesamowita jest jego historia... Trochę przygnębiająca. Ale mam nadzieję, iż wyjaśni się, co się stało i wszystko będzie good. :):):) Kochana, z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. <33 Weny, misiu. ♥

    OdpowiedzUsuń
  6. "mianowicie 3 rocznicy" hmm z tego co mi wiadomo to to jest 2 rocznica no ale nieważne. A co do rozdziału to jak zawsze super :33 Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. o matko o matko !!!!!! zajebę sobie, haha :)

      Usuń
  7. Dobra, teraz przynajmniej rozumiem Gemmę. Ale mam przeczucie, że wydarzy się coś (pewnie jej chłopak zostawi ją tak jak Cassie), co sprawi, że odpuści Cassie. No a Cassie powinna chyba powiedzieć Harry'emu, przecież on jej uwierzy... Prawda? ;)
    Ciekawi mnie kim będzie Brian. Znaczy może nie kim będzie, ale jaką odegra rolę. ;) Może będzie zarywał do któregoś z chłopaków? ;D Ale by była jazda! :D
    Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  8. superowy, genialny, świetny, fajny nie wiem co jeszcze ci napisać. Czekam na nn i zapraszam do siebie

    http://gotta-be-you-one-direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  9. Przeczytałam wszystko! Chyba zaraz odpadną mi oczy i żuchwa od śmiania... akcja z kotem powaliła mnie na łopatki, jeszcze zbieram zęby z podłogi. Super piszesz, zakochałam się! :)

    OdpowiedzUsuń
  10. super opowiadanie! fajnie piszesz.

    zapraszam na czwarty rozdział na blogu http://fuck-ilove-you.blogspot.com/
    jest nowy i mam nadzieję, że skomentujesz :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Uśmiechnęłam się do monitora jak Harry pomagał Cassi na polu golfowym !:D Wreszcie wyjaśniło się dlaczego Gemma jej nie lubi, ciekawe co z tego wyniknie. Opowiadanie jest bardzo lekkie i szybko przechodzi się przez kolejne rozdziały. Zobaczymy co będzie działo się dalej :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetne to twoje opowiadanie, a ja zapraszam do siebie . Oceń jak ci się podoba:
    kama-aisa-opowiadanieo1direction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń