05 lipca 2012

Rozdział 13

Harry puścił mnie dopiero przezd lotniskiem. Kiedy moje stopy dotknęły ziemi, odwróciłam się napięcie, gotowa pobiec przylać tamtej dziuni, ale powstrzymał uścisk dłoni Hazzy na moim ramieniu.
- Cassie, nie - powiedział cicho. - Nie rób czegoś, czego później będziesz żałować.
- Tylko, że ja nie będę tego żałowała - warknęłam, próbując wyszarpać sie z jego uścisku. Bezskutecznie. - Chcę przypierdzielić tej idiotce, w jej pusty łeb.
- Proszę, nie idź tam - popatrzył się na mnie tymi swoimi zielonymi oczami, sprawiając, że kompletnie straciłam wolną wolę. - Zrób to dla mnie.
- Dobrze.
- Dziękuję.
Wziął moją dłoń i poprowadził do limuzyny. Na widok przybitego Niall'a, moje serce natychmiast zalała fala uczucia, do tego uroczego Blondaska. Był jednocześnie tak słodki i beztroski oraz wrażliwy i uczuciowy. Takich ludzi nie powinno się ranić.
Widząc pojawienie się w samochodzie mnie i Hazzy, dwójka naszych przyjaciół przestała pocieszać chłopaka i zrobiła dla nas miejsce u jego boków.
- Nie placz Niallerku - położyłam glowę na jego ramieniu. - Przez kogoś takiego nie warto.
- Nie przejmuj się zdaniem osób, dla których jesteś nikim - dodał Harry i objął go ramieniem. - I tak ich nie przekonasz i tak. Lepiej poświęcić się dla osób, których się kocha.
- Czyli nas - uzupełniłam, w radością stwierdzajac fakt, że Niall uśmiecha sie przez łzy. - Skromnością nie grzeszymy, ale zawsze będziemy cię wspierać. Nawet, gdy będziesz zachowywał się jak ostatni dupek i idota, my cię nie opuścimy.
Niall popatrzył po naszych uśmiechnietych twarzach i powoli sam zaczął się uśmiechać.
- Dziękuję wam - mruknąl, bawiac się palcami.
- Od tego sa przyjaciele - Louis wyszczerzył się radośnie. - Przytulaniec ?
- Przytulaniec - wrzasnęlismy wszystcy.
Zaczęliśmy przytulać się, jednocześnie obmacujac i tarmocząc za włosy. Taki zbiorowy przytulaniec był doskonałą okazją do załatwienia dawnych porachunków, bo zawsze nie do końca było wiadomo, czy osoba, która cie przytula, chce się po prostu uściskać czy udusić.
Wreszcie puściliśmy się, zajeliśmy miejsca i nakazaliśmy kierowcy, by zawiózł nas do domu.
- Po tym, co teraz zrobiliście, jestem skłonny wybaczyć wam ten telefon.
W tym momencie, wszystcy odrówcilismy się zdumieniu w stronę Horana.
- Jaki telefon ?! - wrzasnęłam równo z Harry'm.
- Nie musicie udawać, że nie wiecie o co mi chodzi - zaśmiał się. - Przecież nie jestem już zły.
- Tylko, że my nie udajemy.
Niall otworzył usta ze zdumnienia.
- To dlatego pytałeś się mnie, dlaczego jestem taki zły ...
- Brawo geniuszu - Harry przewrócił oczami. - Powiesz nam co zrobiliśmy, czy nie ?
- Zadzwoniliście do Demi i umówiiscie się z nią w moim imieniu. A ona myślała, że robicie to na serio. Zgodziła się.
- Nie powinieneś sie cieszyć ? - zdziwił się Lou. - Przecież lubisz Demi, a nigdy nie miałeś odwagi zagadać.
- Tylko, że nie chcę iść z nia na randkę. Demi jest cudwona, tylko ... Wolę kogoś innego.
Natychmiast rzuciliśmy sie na niego z pytaniami, kim jest ta jego tajemnicza ukochana.  Na nasze nieszczęście, od odpowiedzi uratował Niall'a kierowca, który własnie zatrzymał sie przed domem. Nie wiedzieć czemu, Hazza, Louis i Cher jękneli ciężko.
- Co jest ? - zapytałam.
- Meduzowy chińczyk ciagle tu jest.
- Kto ? - zachiochotałam.
- Wczoraj, kiedy się schlalismy, zamówiliśmy cieżarówkę pełną meduz - wyjaśniła Cher. - Teraz oczywiscie do niczego się nie przyznajemy.
Zmrużyłam oczy i popatrzyłam na nią uważnie, a ona pod wpływem mojego spojrzenia, spuściła wzrok. Wyglądało jakoś dziwnie słabo oraz niepokojąco blado. W dodatku zdawało by się, że uleciała z niej cała energia, a zastąpiła ją dominująca pustka. Będę musiała z nią później pogadać.
Wysiedliśmy z samochodu, a natychmiast podskoczył do nas jakiś chiński mężczyzna i zaczął pieprzyć po chinsku. Obserwowałam jak twarz Harry'ego zmienia się z czerwonej, na różówą i fioletową.
- Dobra, panie Chińczyk kurwa - warknął. - Zapłacę panu dwa razy tyle, jeśli wyjebie pan te meduzy gdzieś do rzeki.
Co dziwniejsze, tym razem zrozumiał. Loczek wcisnął mu do kieszeni pieniadze, a tamtem szybko się zmył i już wiecej go nie wiedzeliśmy.
Weszliśmy do domu, po czym Niall poszedł sie rozpakować, a my zostaliśmy w salonie. Louis i Harry zaczęli gadać o samochodach, czy czymś jeszcze bardziej bzdurnym, wiec miałam idealną okazję by wyciągnąć coś z Cher.
- Ej mała - trąciłam ją w ramię. - Co jest ?
Popatrzyła sie na mnie smutnym wzrokiem. Jej oczy były smutne, bardzo smutne i widać wymalowany w nich ból. Musiała cierpieć.
- On ...
- Niall ? Wiem o tym, ze cos miedzy wami było. Larry mi powiedzieli, wiec możesz mi wszystko mówić.
Kiwnęła głową.
- On ... Jest dla mnie ważny, rozumiesz ? Nie wiem dlaczego, ale jest. I jak on teraz powiedział, że ktoś jest w jego sercu ... Ja wiem, że powinnam cieszyć sie jego szczęściem, ale nie potrafię.
- Ale skad wiesz, że tą osoba nie byłaś ty ?
- W moich snach - odparła ponuro.
Nie zdążyła powiedzieć nic wiecej, bo do pokoju wszedł Niall, pożerajacy jakąś bulkę. Jak zwykle, siedział na twitterze.
- Wszystkie fanki podziwiają Cassie za odwagę i chyba coraz bardziej ją lubią.
Zaczęłam odstawiać coś w stylu tańca radości, tyle, że był on autentycznie radosny. Naprawdę chciałam, żeby fanki mnie polubiły. Mimo iz zadanie miałam ułatwione, bo byłam Directioner, wiedziałam, że nie przepada za mną cała rzesza dziewczyn.
- Ej - Blondasek zmarszczył brwi. - Co to jest "bigos" ?
- Nie - odparł Harry. - A co ?
- Bo Polki robią jakąś akcję i cchą mi dac bigos.
- Na pewo coś do jedzenia - zaśmiał się Louis. - Co by innego.
Niall nie odpowiedział i wyszedł z pokoju, zapewne w poszukiwaniu informacji. Chyba znaleźliśmy m zajecie na dobre pł godziny ...
Nagle w mojej głowie zapaliła się pomysłowa lampka. Skoro chłopak czegoś szukał, a my nie chcielismy mu przeszkadzać, Cher bedzie mogła spędzić z nim kilka chwil sam na sam. Cassie, pomyślałam, jesteś geniuszem.
- Za chwilkę wrócimy - rzuciłam do Hazzy i Lou, którzy kiwnęli tylko głowami, bo pochłonięci byli rozwalaniem na miazgę, kolejnych przeciwników w jakiejś beznadziejnej grze na PS3. - Miło, że się zainteresowaliście - rzuciłam ironicznie.
Wyprowadziłam Cher z pokoju i przyparłam do ściany.
- Co ? - powiedziała zdumiona, podczas gdy ja zacząłam gorączkowo poprawiac jej włosy,
- Idziesz pomóc Niall'owi
- Po co ? - zapytała głupio.
- Bo ja ci każę - pchnęłam ją w stronę schodów, a sama zadowolona wróciłam do salonu.

Następnego dnia na wykładzie, ciagle myślałam co zadziało się pomiedzy Niall'em i Cher. Nie miałam okazji porozmawiać ani z dziewczyną, ani z chłopakiem, bo nie wrócili, kiedy wychodziłam od chłopaków lecz właśnie to zapowiadało pomyślne zakończenie całej akcji.
Poza tym, nie słuchałabym wykładu z innego powodu - na dworze panował niemal trzydziestopięcio stopniowy upał, co we wrześniu w Londynie nie było praktycznie niemożliwe. A jednak. Cała sala była pełn spoconych studentów, którzy na różne sposoby próbowali się ochlodzić. Nawet pootwierane na całą szerokość okna, nie dawały oczekiwanego podmuchu zimna.
Kiedy wykładowca oznajmił koniec dzisiejszych zajęć, wszystcy czym prędzej wybiegli z sali i skierowali swoje kroki na dwór. Cieszyłam się, że upał odebrał Mel wszelkie siły do gadania, bo dziewczyna milczała, tylko co jakiś narzekajac na pogodę.
Na szczęscie, przed budynkiem czekała na mnie niespodzianka w postaci Harolda Edwarda Styles'a, który opierał się niedbale o samochód, a jego koszula była rozpięta do samego końca, czym wprawiał tłumek dziewczyn, stojących w cieniu przy drzewie, o atak serca. Zresztą ja nie byłam lepsza - moje oczy natychmiast zaczęły błyszczeć z podniecenia i musiałam się ogarnąć, by nie zedrzeć z niego ciuchów i wyruchać go na oczach tych wszystkich ludzi.
Na mój widok, Loczek uśmiechnął się szeroko. Podszedł do mnie, jakby celowo, wolnym krokiem, uśmiechając sie przy tym zarozumiale.
- Hej kochanie - powiedział.
Owionął mnie jego słodki oddech i nie mogłam sie już dłużej powstrzymywać się, by nie wpić się w jego malinowe wargi. Były w smaku tak samo cudowne, jak w wygladzie. Czułam posmak krakersów i soku malinowego. Bardzo korzystne połaczenie.
Chłopak pozwolił mi się przez chwilę całować, ale później delikatnie mnie się odemnie odsunął.
- Na dzisiaj starczy.
Zrobiłam minę małego szczeniaczka, ale on był ( niestety ) na nią odporny. Poprowadził mnie do samochodu, gdzie wyjął z szafki czarną chustę.
- Mam dla ciebie niespodziankę, ale musisz zakryć oczy, dobrze ?
- Okej.
Harry zakrył mi oczy, po czym upewnił się czy zrobił to dokładnie. Zapalił samochód i po chwili jechaliśmy już w stronę drogi wyjazdowej z Londynu.
- Harry ?
- Nie, nie powiem ci jaka to niespodzianka. Gdybym ci powiedział, juz by nią nie była.
- Ale proszę.
- Nie.
- Błagam.
- Nie.
- Kurwa, przestań sobie żartować i mi powiedz.
- Nie kurwa nie przestanę sobie żartować, bo nie żartuję, wiec ci nie powiem.
Naburmuszona, przestałam się do niego odzywać. W samochodzie zapadła cisza, ale Hazza zdawał sobie z niej nic nie robić, a wręc z przeciwnie - pogwizdywał wesoło, a na jego twarzy pewnie malował sie uśmiech. Tego nie mogła widzieć.
Wreszcie samochód zatrzymał się. Styles otworzył drzwi i pomógł mi wysiąść z samochodu, po czym chwycił za rękę i pociagnął w blizej nieokreślonym kierunku, a ja za pomocą innych zmysłów niż słuch, próbwałam domyśleć się gdzie jesteśmy. Słyszałam świergotanie ptaków, odgłos stąpania naszych butów po kamienistej drodze, czułam zapach zbóż, a co najważniejsze, tej harmonii nie zakłocały silniki samochodów ani spaliny. Musieliśmy być gdzieś z dala od cywilizacji.
Wreszcie zatrzyaliśmy się, a Harry zdjął z moich oczu opaskę. Zaniemówiłam. Znajdowaliśmy się na polu, a dokładniej na niewielkiej łączce z jednym drzewkiem, pod którym leżał koc z piknikowym koszem. Usiedliśmy na przeciwko siebie, a Styles nalał do kieliszków od szampana, soku jabłkowego. Stuknęlismy nimi o siebie i wypiliśmy napój jednym haustem.

***

- Jak udało ci sie to zorganizować ? - spytała Cassie, kiedy leżelismy na plecach stykając sie głowami. - Przecież przy tym mnóstwo roboty !
Z samego początku chciałem jej powiedzieć, że to wszystko moja praca, ale wiedziałem, że Cassie mi nie uwierzy. Jej talent do wykrywania kłamstw był wściekle wkurzajacy. Musiałem tak wiec ujawnić swoich współpracowników.
- Pomogli mi panowie Marchewka, Głodomór i Pięknisia.
- Zayn ?
- Dzisiaj wrócił - wyjaśniłem.
Kiwnęła głową, ale po chwili spojrzała na mnie przenikliwie.
- Czyli mam rozumieć, że ledwo wrócił z Bradford i już leciał ci pomóc ? Yhym, już ci wierzę.
- Ale czy ja powiedziałem, że zrobił to z własnej woli ? - zapytałem, a Cassie popatrzyła się na mnie z mieszaniną przerażenia i zdumienia. - Ej, żartowałem.
- To słabe masz te żarty - prychnęła, ale zaraz po chwili piszczała z radości. - Patrz Harry, to wygląda jak czaszka Elvisa Presley'a.
Wskazywała palcem jedną z chmur. Byłem pełen podziwu dla jej wyobraźni i/lub głupoty. Ja sam widziałem tam tylko jedną wielką białą plamę, z dwoma niewielkimi dziurami, które przy wielkim wysiłku, można by było uznać za oczy.
- A ta przypomina sześcionogiego żółwia, jarającego jointa - wskazała inną, a ja znowu kompletnie nic nie widziałem. - Trochę wyobraźni !
Nie odpowiedziałem, tylko popatrzyłem w niebo, szukając czegoś, czym mógłbym ją przebić. Większość była zupełnie bezkształtna albo składała się z kilku marnych obłoczków. Jednym słowem, nic ciekawego. Jedna z chmur przypominała mi psa, ale było to niczym w porównaniu z czaszką Elvisa czy żólwiem.
Nagle znalazłem tą, o którą mi chodziło. Nie była tak niesamowita, jak te Cassie, ale wyrażała moje uczucia względem Blondynki.
- Patrz - powiedziałem czule, chwytając jej dłoń i wskzując jej palcem chmurę. - Serce.
Przez chwilę mrugała gorączkowo, jakby próbując powstrzymać łzy cisnące się do oczu, ale gdy po chwili na mnie spojrzała nie płakała. Jej twarz rozjaśniał jeden z najpiękniejszych uśmiechów na świecie. Aż mi zaparło dech w piersiach. Dziewczyna odkręciła sie na ziemi, tak że znalazła się koło mnie, po czym położyła głowę na mojej wyciagniętej ręce i objęła w pasie.
- Dziękuję - szepnęła.
- Za co ?
- Że jesteś - uśmiechnęła się, a ja pochyliłem się, by pocałować ją w usta.

Druga część tego rozdziału ( ta o pikniku ) powstała dzięki pomocy mojej niezastąpionej Sylwii. :) Maltretowała mnie, żebym dodała te podziękowania, wiec nie miałam wyboru. Mam nadzieję, że wyślesz mi jakąś recenzję czy coś, bo ciekawa jestem czy ci się podoba. :P
Sama nie wiem co mam zrobić z Niall'em i Cher. Tak właściwie to chciałabym, żeby byli razem i chcę ich połączyć, mam nawet pomysł jak, tylko wiem, że wy chcecie, zeby byli razem, a mową największą wadą jest wrodzona złosliwość i korci mnie, żeby razem nie byli. xd Mam nadzieję, że zrozumieliscie coś z tej chaotycznej wypowiedzi. :D
Jeszcze jedno - myślałam nad prowadzeniem jeszcze jednego bloga z opowiadaniem, dokładnie o Nosh'u ( Niall + Josh ). Uznałam, ze to oryginalny pomysł, bo jeszcze się z czymś jakim nie spotkałam. Jednak po dłuższym zastanowieniu postanowiłam nic nie robić, bo a) nie umiem pisać bromance i b) zaniedbałabym wtedy tegoi bloga, a kocham Cassie i Harry'ego. Więc jeśli ktos uważa, że sprosta temu wyzwaniu, oddaję mu ten pomysł z czystym sumieniem. :)
Kocham was. xx

8 komentarzy:

  1. Cassie ma niezłą wyobraźnię. Ten żółw jarający jointa - xD
    Gabi, masz świetne pomysły! :* Na dodatek doskonale opisujesz wydarzenia i uczucia bohaterów. Twój talent się na szczęście nie ukrywa ;) Uwielbiam czytać twojego bloga! <3
    Co do Nialla i Cher - w związku z tym, że masz (jak to określiłaś) "wrodzoną złośliwość", więc żeby ta dwójka była razem, napiszę, żebyś ich nie czyniła parą! xD Podstępna jestem ;P
    Co do pomysłu o drugim blogu - pomysł naprawdę oryginalny, bo nie spotkałam jeszcze czegoś takiego. Ja niestety zupełnie bym się nie nadawała do tego, ale mam pewien pomysł. Może zróbmy tak, że jeśli będziesz miała wolny czas, to coś tam naskrobiesz i nawet jak ci się nie spodoba, to zachowasz. Jeśli zechcesz, to będziesz mi to mogła podesłać na moje gg, a ja to ocenię i poradzę co dalej. Albo będziesz mi mogła ew. podsyłać plan, który może rozwinę. Może jakoś uda nam się założyć coś we dwie? No nie wiem, napisz do mnie jeśli jesteś zainteresowana ;)
    Póki co czekam tutaj na kolejny rozdział :*

    OdpowiedzUsuń
  2. Pewnie twój nowy blog byłby tak samo cudowny jak ten , ale proszę nie zakładaj go . Bo nie będziesz miała czasu na ten , a ja tak uwielbiam te opowiadania i z pewnością nie tylko ja . Wiem , ze tak się mówi , ze będziesz dodawać posty regularnie itd, ale tak nie będzie , albo będą krótsze i napisane na odwal się . Możesz też założyć tego bloga po tym jak skończysz tego , pomysł nie ucieknie ;)
    Zapraszam do mnie;*
    http://lovesandfriend.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. akcja z bigosem zawsze spoko, rozwaliłaś mnie tym hahahaahahah xD romantyczny Haz <3 teraz by się seks na łące przydał, wiem niszczę romantyzm xD nie moja wina, tto za dużo Stylinsona xD czekam na nn <3333333333333
    [http://heart-without-you.blogspot.com/]

    OdpowiedzUsuń
  4. super opowiadanie a rozdział boski dobra jesteś : akcja z bigosem xD Zapraszam do nas !!! http://wikinevermore.blogspot.com/ Wiki<333

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mogę znaleźc słów żeby opisac ten rozdział. Oczywiście gdybym potrafiła to zrobic to były by to same wspaniałe słowa. Dziękuję ze piszesz tego bloga. To jeden z niewielu moich ulubionych.
    A Niall I Cher? Nie wiem, zrobisz jak zachcesz, choc pewnie się domyślasz że tak jak większośc jestem za tym żeby byli razem.
    Myślę że dasz radę pisac innego bloga nie zaniedbując tego, ale jeśli miałabyś to robic to faktycznie może lepiej nie pisz. Choc z drugiej strony masz talent i nie warto go marnowac więc jeśli masz jakiś pomysł to możesz zacząc pisac.
    Za to jedną bardzo ważną rzecz wiem na pewno: kocham Harrego i Cassie! <33

    OdpowiedzUsuń
  6. No boskie, prze boskie, idealne . <33

    OdpowiedzUsuń
  7. Prześwieeetne ! Czekam na kolejną część ! :D Super piszesz :* kocham twojego bloga <333 Zapraszam też do mnie ;) onedirectionimaginyyy.blogspot.com ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. Oh, rozdział cudowny. Nie mogę z Cassie xD
    " Zresztą ja nie byłam lepsza - moje oczy natychmiast zaczęły błyszczeć z podniecenia i musiałam się ogarnąć, by nie zedrzeć z niego ciuchów i wyruchać go na oczach tych wszystkich ludzi."
    Co do pikniku, aww ;D Serduszko z chmurek ;*
    Blog o Niallu jako geju ... hmm ... wolę jednak, aby był ze mną xD Co do Cher i naszego blondaska, pomęcz ich jeszcze troszeczkę a potem połącz w jedność, najlepiej po pijaku, by wyznali sobie miłość, a potem udawali że nic się nie stało, myśląc, że ta druga osoba nic nie pamięta xD Taki pomysł ;D
    Baardzo mi się podoba ten rozdział i z niecperpliwością czekam nn ;)

    OdpowiedzUsuń