13 lipca 2012

Rozdział 15

Gwałtownie od siebie odskoczyliśmy. W otwartych drzwiach stała niewysoka kobieta, o ciemnobrązowych włosach i piwnych oczach, które teraz przypatrywały się nam ze zdumieniem i lekkim zmieszaniem. Wyglądało mlodo, ale na czole miała kilka małych zmarszczek. Ubrana była w szarą bluzkę z długim rękawem i wytarne dżiny, a na nogach miała puchote, różowe kapcie.
Stała przedemną Annie Cox, mama Harry'ego.
- Mamuś !
- Hazzuś !
Po chwili, oboje tkwili w uścisku. Wyglądali tak niesamowicie uroczo, że mogłabym obserwować godzinami lecz niestety nie było mi to dane, bo po chwili puścili się i oboje mieli łzy w oczach.
Loczek objął swoją mamę ramieniem i pozwolił jej szlochać w swoją bluzę. Annie przez chwilę jeszcze płakała, ale później otarła łzy, spoglądając na mojego chłopaka z nieśmiałym uśmiechem.
- Teraz pomyślisz, że masz matkę-wariatkę ...
- Skąd ! - wykrzyknął. - Mam najlepszą mamę na świecie.
Oboje usmiechnęli się do siebie i zauważyłam, że u obojga są takie same, słodkie dołeczki w policzkach które tak uwielbiałam u Styles'a.
- Mamo, poznaj Cassie, Cassie to moja mama - przedstawił nas sobie
- Harry dużo mi o tobie opowiadał - kobieta uscisnęła moją dłoń.
- Mi o pani również.
- Oh - machnęła ręką. - Mów mi Annie.
- W taki razie miło mi cię poznać Annie - poprawiłam się.
- Tak już lepiej.
Zaśmialiśmy się, po czym wzieliśmy torby i weszliśmy do domu. Przeszliśmy przed nieduży hol i znaleźliśmy się w salonie, gdzie kolejna brunetka czytała książkę, a koło niej leżał, duży, czarny i tłusty kocur.
- Gemma złotko, patrz kto przyszedł - zaświergotała radośnie Annie.
Dziewczyna gwałtownie odwrociła się, a na jej twarzy zakwitł uroczy uśmiech. Podbiegła do nas radośnie i rzuciła się w ramiona Hazzy, który okręcił ją kilka razy wokół własnej osi. Gemma piszczała z radości niczym mała dziewczynka, ale w między czasie darła się na Harry'ego, żeby ją puścił.
Kiedy w końcu mój chłopak postawił ją na ziemi, Gemma odruchowo chciała mnie przytulić, ale natychmiast odsunęła się i spojrzała na mnie podejrzliwie.
- Kim ona jest ?
Po tych słowach wiedziałam, że jej nie polubię. Po pierwsze - jej ton. Cedziła cicho slowa, patrząc na mnie z wyraźną niechęcią. Po drugie - jej zachowanie. Albo mi się zdawało albo była nastawiona do mnie wrogo. Usta zaciśnięte w linijkę, ręce założone na piersi ... I jeszcze te słowa "Kim ona jest ?", wypowiedziane w taki sposób, jakby mnie tu nie było.
- Siostrzczko - powiedział Loczek, jakby nie słyszał jej poprzedniego pytania. - Poznaj Cassie. Cassie poznaj Gemmę.
- Miło cię poznać - uśmiechnęłam się sztucznie.
Dziewczyna spojrzała na mnie spode łba, ale uściskała moją wyciągniętą dłoń. Mimo to wiedziałam, że gdyby nie obecność Annie i Harry'ego, totalnie by mnie zignorowała. Nie miałam pojęcia dlaczego tak wrogo się do mnie odnosi. Przecież dopiero co się poznałyśmy i nie miała okazji, żeby mnie znienawidzić.
- Pewnie jesteście głodni - Annie przerwała milczenie. - Jak znam życie, nie jedliście śniadania.
- Jak ty mnie dobrze znasz - zaśmiali się obydwoje. - Bo Twixy się nie liczą, co ?
- Nie głuptasku - potarmosiła syna po czuprynie. - Chodźcie do kuchni.
Po chwili znaleźliśmy się w schludnie urządzonym pomieszczeniu i usiedliśmy przy niedużym stole, a Annie postawiła przed nami talerze z parujacym posiłkiem, po czym zajęła Hazzę rozmową na temat ostatniej trasy koncertowej. Gemma zaczęła się im przysłuchiwać, ale co jakiś czas zerkała na mnie groźnie, jakby chciała mi coś zakomunikować.
Pod tym przeszywajacym na wylot spojrzeniem, czułam się bardzo niepewnie, ale z drugiej strony byłam wściekła. Jakim prawem siostra mojego chłopaka zachowywała się wobec mnie w taki sposób ? Przecież ledwo mnie poznała, nawet nie zdążyłyśmy zamienić więcej niż słowa. A moze nie była wobec mnie taka wroga ? Może byłam tylko przewrażliwiona ?
Poirytowana, przerwałam swoje rozmyślania i wyjęłam z torebki telefon. Ku swojemu zdumieniu, odkryłam, że jest wyłączony.
Mój szok był jeszcze większy, gdy zobaczyłam, że w mojej skrzynce zalega ponad 50 sms'ów i 29 nieodebranych połaczeń od Louis'a. Miałam przeczucie, że te wiadomosci są związane z Pussy ...
W tym samym momencie telefon znowu zadzwonić. Spojrzałam przepraszająco w stronę Harry'egp i jego rodziny, po czym wyszłam z pokoju i skierowałam się w stronę ogrodu. Usiadłam na ławce i kliknęłam zielona słuchawkę.
- Halo ?

***

Rano obudziłem się około dziewiątej. Chłopaki jeszcze spali, ale się im nie dziwiłem - Niall do rana siedział na twitterze odpisując fanom, a Zayn poszedł do klubu. Kiedy kładłem się spać jeszcze go nie było.
No dobra, sam położyłem się grubo po północy. Rozmawiałem na Skype z Eleanor, bo jej współlokatorka gdzieś wyszła. Udało mi się ją namówić, żeby przyjechałą na urodziny Horana. Szykowała się niezła biba, ale moja dziewczyna nie była przekonana, czy ma przyjechać. Dzieki Bogu, siła mojej perswazji zadziałała i się zgodziła.
Zwokłem się z łóżka i na oślep wymacałem klamkę. Wolnym krokiem ruszyłem przez korytarz, przecierając zaspane oczy. Zszedłem, a raczej zwlokłem się, ze schodów i wolnym krokiem zeszłem do kuchni. Wyjąłem z szafki potrzebne składniki i zacząłem smażyć bekon, gdy nagle coś przykuło moją uwagę.
Zmieruchomiałem.
Na stole stałą podejrzana, różowa klatka, która się ruszała. Koło niej leżała jakaś kartka i banknot 50-cio funtowy.

Kochani Lou, Niall i Zayn.  
Kompletnie zapomniałam, że podczas wyjazdu, nie ma kto się zająć Pussy. Moje kochanie źle znosi jazdę, wiec to oczywiste, że nie mogłam jej zabrać. Ale później przypomniałam sobie, że mam trójkę zajebistych przyjaciół, którzy z radoscią pośpieszą mi z pomocą. 
Po drugiej stronie zamieściłam listę, której macie bezwzglednie przestrzegać. Pisze tam co ma jeść, jak się nią zajmować itd. Uprzedzam was - jeśli coś się jej stanie, przypłacicie za to zdrowiem i/lub życiem.
Zostawiam ma 50 funtów, na pokrycie kosztów opieki.
Miłego weekendu, Cassie. 


Odwróciłem kartkę i zobaczyłem widniejsącą na niej listę dwunastu punktów. Prychnąłem tylko i podarłem kartkę w drobny mak. Wiedziałem, że nie będzie mi ani trochę potrzebna, mimo iż nigdy nie zajmowałem się kotem. Zabrzmi to zarozumiale, ale byłem pewny, że poradzę sobie bez niej.
- Kici kici kotku - powoli otworzyłem klatkę. - Chodź tu Pussy.
Z klatki powoli wyszła nieduża, szara kotka i patrzyła się na mnie z wyrzutem, o ile koty potrafią tak patrzeć. W tej chwili, do złudzenia, przypominała swoją panią - tak samo chłodno oceniajaca sytuację, ale jednocześnie niepewna.
Wyciagnąłem rękę, chcąc ją pogłaskać. Pussy podchodziła do niej wolno, ostrożnie stawiajac każdy krok. Była już naprawdę bardzo blisko, gdybym chciał, mógłbym ją pogłaskać. Kotka przeszła jeszcze kawałek ... i rzuciła się z pazurami na moja twarz !
- AAAAA ! - zacząłem wrzeszczeć, biegając po całej kuchni i próbujac zrzucić z siebie tą bestię. - ZŁAŹ ZE MNIE DO CHOLERY ! RATUNKU !
Na próżno próbowałem przekonać kotkę, żeby ze mnie zeszła. Czułem, jak wbija swoje pazury w moje policzki i jak spływa po nich krew. Wiedziałem, że już długo tak nie wytrzymam.
W tym samym momencie usłyszałem dwie pary stóp wbiegajacych po schodach, a po chwli śmiech moich przyjaciół.
- Louie, co ty robisz ? - wyksztusił Niall.
- PRÓBUJĘ ZDJĄĆ Z SIEBIE KOTA ! - wrzasnąłem. - POMÓŻCIE MI !
Oczywiscie nie ruszyli się ani o krok.
- Od kiedy mamy kota ? - zaciekawił się Zayn. - Kupiłeś go wczoraj ?
- CASSIE NAM PODRZUCIŁA ! A TERAZ ZDEJMIJCIE ZE MNIE TEGO DURNEGO KOTA !
- Ale po co nam go dała ?
- BO JECHAŁA Z HARRY'M DO HOMLES !
- Nie mogła go zabrać ze sobą ?
- ŹLE ZNOSI PODRÓŻ ! AU AU AU ! JEBANY KOT !
- A ja już myślałem, że coś gorszego - Malik odetchnął z ulgą i razem z Niall'em odeszli w stronę schodów. - A tak wogóle - odwrócił się w moją stronę, uśmiechając siuę ironicznie. - Mógłbyś zdjać tego kota z twarzy. Wiem, że może jest taka moda, ale tobie nie jest z nim do twarzy.
- ZAYN !
- No dobrze, dobrze - zaśmiał się. - Nie gorączkuj się tak Boo Bear.
Delikatnie zdjął z mojej twarzy Pussy, a ja poczułem nieopisaną ulgę. To tak, jakby ktoś zdjął ci z serca wielki kamień ( w moim przypadku, zdjecie z twarzy wściekłego kota ).
- Dzięki za pomoc sta ...
- AAAA ! - Pussy wpiła się pazurami, tym razem w twarz Mulata. - ZABIERZ TO ZE MNIE !
Zaczął biegać po kuchni, jakby wykonujac jakiś dziki taniec. Tym razem, to ja śmiałem się z nieszczęścia mojego przyjaciela, ale widząc jak biedny szamocze się, moje serce natychmiast ścierpło i ruszyłem mu z pomocą. Ściagnąłem z jego twarzy Pussy i rzuciłem ją w kąt. Kotka prychnęła groźnie, po czym rzuciła się w stronę Niall'a, który wrzasnął i rzucił się w stronę schodów.
Zayn zrozpaczony przyjrzał się swojemu odbiciu w lustrze.
- Moja twarz, moja biedna i seksowna twarz - jęczał. - Co ja teraz zrobię ?
- Mi też podrapała twarz - zauważyłem.
- Tak, tak oczywiście - powiedział, chociaż miałem wrażenie, ze wcale mnie nie słucha. - Cassie nie zostawiła do tego kota instrukcji obsługi ?
W tym momencie doszedłem do wniosku, że byłem kompletnym idiotą wyrzucajac kartkę od Blondyny. Może udałoby nam sie zaopiekować tym kotem, gdyby był normalny. A Pussy na pewno taka nie była.
- No cóż ... - powiedziałem, patrząc na swoje gołe stopy - Owczem, Cassie zostawiła listę ...
- Gdzie ona jest ? - zapytał niecierpliwie. - Oczywiście lista, a nie Cassie - zaśmiał się z włąsnego dowpcipu.
- Wyrzuciłem ją - Zayn wyglądał, jakby ktoś pierdolnął go pałką w łeb. - Uznałem, że nie będzie nam potrzebna.
- Ciebie do reszty porąbało?! - wrzasnął na mnie. - Przecież, ty kutasie jebany, żaden z nas nie umie opiekować się kotami ! Myślałem, ze jakoś nagle się nauczymy, idioto ?! Już chyba do reszty zgłupiałeś !
Nagle do kuchni wszedł Niall, a Zayn natycmiast umilkł, ale zdąrzył posłać mi mordercze spojrzenie, pod wpływem którego zrobiło mi się słabo. Na pierwszy rzut oka, Horanowi nic się nie stało, ale po chwili zobaczyłem jego podrapane nadgarstki oraz dłonie. Chłopak wyjął z szafki paczkę chrupek i zaczął je w siebie wpychać.
- Udało mi się zamknąć tego potworka w pokoju Harry'ego - powiedział, parskając okruchami na wszystkie strony. - Jeśli nabałagani, to i tak nikt się nie skapnie, bo panuje tam cholerny syf.
Chciał coś jeszcze dodać, ale Zayn przerwał mu gniewnie :
- Tomlinson miał listę, jak opiekować się tym demonem, tylko ją wyrzucił.
Zapadła niezręczna cisza. Zayn patrzył się na mnie wściekłe, chodząc po całej kuchni, Niall wyglądał na trochę zdezorientowanego ( standard ), a ja, pełen poczucia winy, unikałem spojrzeń moich przyjaciół. Wiedziałem, ze cholernie zawiniłem i musiałem jakoś do odpokutować.
- Moze zadzwonię do Cassie i zapytam, czy poda i wszystko jeszcze raz ?
Niall popatrzył na mnie, jak na jakiegoś geniusza czy coś.
- Ty, to jest pomysł !
Uśmiechnąłem się w stronę Zayn'a, który delikatnie go odwzajemnił, a moje serce z radosci zaczęło wywijać koziołki. Moi przyjaciele nie byli już na mnie źli i nawet perspektywa zajmowania się przez weekend dzikim kotem, nie była taka zła, skoro będę miał Niall'a i Zayn'a u boku.
A fakt, że do Cassie dodzwoniliśmy się ponad trzy godziny później i, że dziewczyna nas wyśmiała, dał się jakoś znieść. I mimo iż czekały nas bardzo ciężkie dwa dni, nie będę miał nic przeciwko.

***

Reszta dnia minęła nam w przyjemnej atmosferze. Harry i jego mama, zaprosili mnie na spacer po okolicy oraz namowili Gemmę, zeby poszła z nami. Wiedziałam dobrze, że zrobiła to tylko dla zachowania pozorów, bo najchętniej zostałaby się w domu. Przez cały spacer rzucała mi dość nieprzyjemne spojrzenia, pod wpływem których miałam ochotę to wszystko rzucići spierdalać do Londynu.
Jednak mimo to, było fajnie. Zdąrzyłam poznać niemaże wszystkich mieszkańców miasteczka, w tym miłą sklepikarkę imienię Jolly oraz kilku kumpli Harry'ego, których imiona szybko powypadały mi z głowy. Zresztą po co miałabym je zapamiętywać, skoro wiedziałam, że już nigdy ich nie spotkam ?
Po spacerze wrócilismy do domu, a Annie zaproponowała nam odświeżenie się. Harry, jak przystało na gentelmana, wpuścił mnie do łazienki jako pierwszą. Musze przyznać, ze naprawdę dużo do dla mnie znaczyło - po ciężkim dniu, perspektywa ciepłego prysznica była cholernie kusząca.
Tak wiec wzięłam kosmetyczkę, ręcznik, jakieś czyste ciuchy i ruszyłam w kierunku łazienki. Już prawie dotykałam klamki, kiedy przerwał mi czyjś głos :
- Poczekaj !
W moim kierunku kierowała sie Gemma. Co dziwne, była nadzwyczaj spokojna. Chyba chciała przeprosić mnie za swoje zachowanie. Uśmiechnęłam się do niej zadowolona.
- Nie wiem co kombinujesz - kiedy odezwała się, jej głos był chłodny niczym brzytwa. - Ale jeśli zrobisz coś mojemu bratu, porozmawiamy inaczej, głupia suko.
Po tych słowach odeszła z wysoko uniesioną głową, zostawiajac mnie w stanie rozbicia psychicznego. Nim sie spodtrzegłam, po moich policzkach, zaczęły cieknąć łzy.

Ta daaa ! Nie wiem co mnie wzięło z tą koncówką. Miało być, ze Gemma się z Cassie pogodzi, ale mam dzisiaj paskudny humor i chciałem rozwalic życie naszej głownej bohaterce. :> Nie mogło być przecież tak, że przypadła do gustu i mamie i siostrze Hazzy. xd
Co do niespodzianki, napisałam na nią ponad 6 kartek i myślę, że się wam spodoba :D Chociaż uważam, że totalnie mi nie wyszło. Po prostu nie umiem opisywać takich rzeczy. :P Oj, chyba dałam wam małą wskazowkę. O_o
Kocham was. xx

11 komentarzy:

  1. świetny rozdział, a szczególnie ten z kotem xdd zapraszam do mnie ;)
    http://slodkiezyciewlondynie.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  2. "- Mamuś! - Hazzuś!" - Jak słodko xd
    Gemma trochę za bardzo naskoczyła na Cassie. Rozumiem, że troszczy się o brata i w ogóle, ale nie powinna reagować tak agresywnie. Nie lubię jej! :D
    Niall, Zayn i Lou mają fajnie z tym kotem :D Piękne buźki poharatane :( Louis debil, mógł nie wyrzucać tej kartki, więc ma to na własne życzenie :) Mam przeczucie, że jednak ta kotka odwali coś w pokoju Hazzy :D
    Czekam na kolejny :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział. : D Akcja z kotem pobiła wszystko. Haha, śmiałam się jak głupia. : dd
    Mam jednak taką cichą nadzieję, że może Gemma polubi Cassie... Oby. ( :
    Z niecierpliwością czekam na kolejny rozdział. Z tego co uprzedziłaś, będzie się działo. : D : )

    myjudgementiscloudedliketonightssky.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Hahahahahahahaha, ja w ciąż śmieję się z tego fragmętu z Lou, Niallem i Zaynem ! xD
    Hehehe, moaja seksowna twarz xD Bosh, ty to masz pomysły, że mnie załamują xD Teraz będę pisała tylko-xD. Jeju, czemu Gemma tak nie lubi Cas ? Przecież nawet jej nie zna xD
    Hahahahahaha xD

    OdpowiedzUsuń
  5. "opisywać takich rzeczy" przez to nie zasnę o.O haha jakby ich tak Gemma nakryła :o świetny rozdział jak zawsze :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudo.
    Myślę że Cassie jakoś przekona Gemme do siebie czy coś a jak się coś stanie to Harry stanie po stronie swojej dziewczyny.
    Rozdział jest świetny.
    Louis i jego pomysły- bardzo inteligentne. Podrzeć listę bez której nie umieją się zając kotem- genialne!
    Kocham cię dziewczyno! Pisz dalej, błagam i duuużo częściej, bo nie mogę się doczekać kolejnych rozdziałów.

    OdpowiedzUsuń
  7. O chuj chodzi Gemmie? o.O Nie ogarniam tego, ale okey. Wiem, nie każdy musi wszystkich lubić, ale ona zachowała się strasznie chamsko. -,- No cóż, trudny charakterek nam się trafił. :D Mam nadzieję, że Cassie postara się zignorować groźby Gemmy. A Harry coś z tym wszystkim zrobi. ;] Nie umiesz opisywać TAKICH rzeczy?! o___O Dzięki, przez Ciebie mam skojarzenia xD Po chuju fest zajebiście. ; p Hahaha! Czyżby szykowały nam się "ostrzejsze" scenki? Hyyyyym... :D Chłopcy są genialni. Nie ma to jak inteligentne zajmowanie się kotem. ^.^ Och, Lou! Jak mogłeś to podrzeć? :D Poharatał im te piękne mordeczki? Biedactwa... :( No cóż, mają nauczkę na przyszłość. ;) ;p Wiem, miła jestem. :D:D Gabi, teraz będę miała podjare następnym rozdziałem, chociaż nie mam pojęcia, co tam będzie, jednakże domyślam się nieco. :D Jak cała reszta dziewczyn. ^.^ A teraz czekam na rozdział. ;* Weny, skarbie. <33

    OdpowiedzUsuń
  8. Odpowiedzi
    1. Dodaj już TEN rozdział bo nie wytrzymam hah

      Usuń
  9. hahahaha świetny blog :D strasznie mi się spodobał ^^ dodaję do obserwowanych. dodaj szybko nexta, bo zaraz nie wytrzymam xd
    jeśli masz ochotkę zapraszam też do mnie :
    http://lifelovehope0.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  10. Jejeje, jak słodko, "głupioa suko" ;3 czekam na następny rozdział.. ;3

    OdpowiedzUsuń